Biszkopty wprost stworzone do tiramisu (o tym w następnym wpisie). Aż mnie dziwi, że z tak niewielu składników można stworzyć takie z pozoru skomplikowane ciastka. A jednak! Biszkopty robiłam dwa razy i… nie popełniajcie mojego błędu. Za pierszym razem zbyt długo mieszałam ciasto i biszkopty mi się rozlazły choć i tak były pyszne. Za drugim razem byłam już mądrzejsza więc tylko lekko i powoli przemieszałam pianę z mąką. Ta partia wyszła taka jaka być powinna! 🙂 Polecam.
Przepis znaleziony u Dorotus.
Na ok. 35 sztuk:
- 3 duże jajka (białka i żółtka oddzielnie)
- 80 g drobnego cukru do wypieków lub cukru pudru
- 75 g mąki pszennej, przesianej
- cukier puder – do oprószenia
Białka ubić na sztywną pianę. Powoli i stopniowo dodawać cukier i ubijać. Dodać żółtka i lekko przemieszać, do połączenia. Piana powinna być gęsta i bardzo puszysta. Wsypywać powoli przesianą mąkę i bardzo delikatnie mieszać – ja zawsze w takich wypadkach mieszam lekko rózgą. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto nałożyć do rękawa cukierniczego z grubą okragłą nasadką i wykładać na blachę biszkopty, długości około 10 cm pozostawiając odstępy między nimi. Oprószyć je cukrem pudrem i pozostawić na 5 minut, by wyschły. Przed samym pieczeniem ponownie oprószyć pudrem. Piec w temperaturze 180ºC przez około 14 minut, aż będą lekko złote. Po upieczeniu chwilę odczekać, następnie ściągnać je z blaszki, przełożyć na kratkę.
Uwagi:
1)dobrze ubić białka!
2)nie mieszać zbyt długo masy jajecznej z mąką!
3)z tej ilości ciasta wychodzą 2 duże blachy biszkoptów, obie porcje należy piec w tym samym czasie!