Pieczone kotlety z indyka

Dieta karmiącej mamy ma swoje ograniczenia dlatego staram się jeść bardziej lekko – unikam więc jak ognia smażenia. Ponieważ nie da się codziennie jeść makaronu 😉 postanowiłam zrobić kotlety w zdrowszej wersji – po pierwsze z indyka a po drugie pieczone! Wyszły naprawdę pyszne, Mąż stwierdził, że to jedne z lepszych kotletów jakie jadł w życiu :). Polecam!

Źródło inspiracji

pieczone kotlety

Porcja na 12 kotletów:

  • 750 g mielonego mięsa z indyka,
  • 1 duże jajko,
  • 2-3 łyżki bułki tartej,
  • sól, pieprz, słodka papryka w proszku
  • 2-3 łyżki zimnej wody
  • bułka tarta do obtoczenia
  • 6 łyżek masła

Mięso mieszamy z jajkiem, bułką tartą, przyprawami oraz wodą. Wyrabiamy gładką masę z której formujemy 12 kotletów. Każdy kotlet obtaczamy w bułce tartej i wkładamy do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu każdego kotleta kładziemy pół łyżki masła. Pieczemy ok. 45-50 minut w temperaturze 180 stopni.

Murzynek z owocami

Specjalnie nie napisałam, że z jabłkami bo te można zastąpić dowolnymi owocami: gruszkami, porzeczkami, jagodami i zawsze będzie pysznie. Możecie też zrobić go bez owoców – w tej wersji jadałam go najczęściej. A przepis stary jak świat – z tzw. zeszytu :). Miłego dnia Kochani, dziękuję, że mimo mojej mniejszej aktywności wciąż do mnie zaglądacie.

murzynek z jabłkami

1 szklanka kwaśnej śmietany 12 lub 18%,

1 szklanka cukru,

32 g cukru waniliowego,

125 g masła lub margaryny,

2 łyżki kakao,

czubata szklanka mąki,

łyżeczka proszku do pieczenia,

2 jajka,

300 g owoców

Śmietanę, cukier, cukier waniliowy, masło i kakao gotujemy – powinna powstać gęsta, lśniąca masa. Z tej masy odlewamy pół szklanki – będzie służyła jako polewa do ciasta. Masę studzimy, dodajemy 2 żółtka, mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia oraz ubitą pianę z białek. Przekładamy do formy – u mnie 24×20 cm wyłożonej papierem do pieczenia, w ciasto wciskamy owoce i pieczemy ok. 40 minut do „suchego patyczka”. Studzimy, polewamy polewą. Smacznego!

murzynek z jabłkami2

Racuchy mojej Mamy i test patelni Green Pan

Niedawno dostałam do testowania fajną patelnię marki Green Pan z kolekcji Kyoto. Moje pierwsze wrażenia – jak na średniej wielkości patelnię była dosyć ciężka co jest akurat dla mnie plusem. Patelnia pewnie leży w dłoni, solidny uchwyt nie nagrzewa się (przynajmniej mój się nie nagrzał podczas 20 minutowego użytkowania). Przed użyciem warto dokładnie przeczytać instrukcję! Ja po jej przeczytaniu uświadomiłam sobie ile błędów popełniłam przy poprzedniej patelni ceramicznej. Co do samego smażenia – to była czysta przyjemność, racuszki same się z niej ześlizgiwały. 

Najważniejszym jednak dla mnie atutem ten patelni jest jej innowacyjna powłoka Thermolon – jak pisze producent „Nieprzywierająca technologia Thermolon TM ; naturalna, oparta na minerałach powłoka. Nie zawiera żadnych potencjalnie niebezpiecznych substancji; całkowicie wolna od PTFE, nie zawiera oleju silikonowego. Produkowana bez udziału PFOA i nakładana w sposób przyjazny środowisku. Rezultat: o 60% mniejsza emisja CO 2 . Żaroodporna nawet w wysokich temperaturach. Jeśli przypadkowo przegrzejesz patelnię, nawet do 450˚C, nie wydzielą się żadne toksyczne opary, a powłoka nie pokryje się pęcherzami ani nie będzie się złuszczać. Zastosowanie aluminium z upcyklingu do produkcji patelni.”

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej zachęcam Was do zajrzenia na stronę Green Pan

A racuchy to smak mojego rodzinnego domu, ten zapach zawsze przywodzi mi na myśl dzieciństwo i Mamę :).

racuchy

  • 1 szklanka zsiadłego mleka,
  • 1 jajko,
  • szczypta soli,
  • ok. 1 szklanki mąki,
  • pół łyżeczki sody

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Wlewamy porcje ciasta na rozgrzaną i pokrytą tłuszczem patelnię, smażymy na złoto z obu stron. Usmażone racuszki przekładamy na papierowy ręcznik aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Przekładamy na talerz, posypujemy cukrem pudrem :).

racuchy2

Sernikobrownies z truskawkami

Przepis zrealizowany już jakiś czas temu ale na zabrakło czasu na jego publikację bo zostałam mamą :)! Nasz Szkrab trochę nas zaskoczył i pojawił się wcześniej niż obiecywał ;). Ponieważ bycie mamą to poważna sprawa blog będzie musiał trochę zwolnić obroty ale mam nadzieję, że nie na długo. Trzymajcie kciuki za mnie w nowej roli :).

A wracając do sernikobrownies piekłyśmy je razem z Edytą :), której dziękuję za wspólne pieczenie i cierpliwość co do publikacji ;). Brownies wyszło wspaniałe!! Z charakterystyczną „skorupką” na wierzchu, wilgotne, czekoladowe. Mniam! Po prostu nie można się było oprzeć kolejnym kawałkom. Moim zdaniem jest jednak ciut za słodkie ;). Przepis znaleziony na forum cincin

brownies z trusk

  • 200 g gorzkiej czekolady,
  • 200 g masła,
  • 400 g cukru pudru,
  • 5 jajek,
  • 110 g mąki,
  • 400 g sera kremowego (dałam 500 g sera na serniki półtłustego),
  • cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii,
  • 200 g truskawek – można dać więcej

Piekarnik nastawić na temp. 170 st C. Blaszkę 20×30 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 3 jajka – wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego. Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodać mąkę. 3/4 mikstury wlać do blaszki. W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powinna mieć gładką konsystencję. Wylać masę serową na masę czekoladową.  Na wierzch wylać resztę masy czekoladowej i ułożyć truskawki. Piec 45-60 minut.

brownies z trusk2

brownies z trusk3