Integracyjne ciasteczka kawowo-pomarańczowe

Te ciasteczka przybyły wraz z nami do Warszawy 🙂 na Integracje Kulinarne. Mam nadzieję, że smakowały. Nam bardzo! Są bez dodatku proszku do pieczenia, mało słodkie, przyjemnie pachną pomarańczami i kawą (mogłabym nawet rzec, że mogą ją zastąpić ;)). W smaku przypominają mi te trufle. Polecam!

Przepis Marthy Stewart znaleziony u Bei i za Nią cytuję

ciastka kawowo pomarańczowe

Porcja na 40 ciastek:

210 g mąki,
75 g gorzkiego kakao,
1/8 łyżeczka soli,
1 płaska łyżka kawy rozpuszczalnej,
3/4 łyżki kawy zmielonej,
1/2 łyżeczki cynamonu,
170 g miękkiego masła,
160 g cukru,
1 jajko,
1,5 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii,
otarta skórka z 1 pomarańczy,

cukier do obtoczenia (ja mój zabarwiłam żółtym barwnikiem)

Mąkę, kakao, sól, kawę i cynamon wymieszać. Masło utrzeć z cukrem do białości (przez ok. 3 minuty). Dodać jajko, ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy a następnie dalej mieszając (na mniejszych obrotach) partiami dodawać mąkę. Ciasto przełożyć na papier do pieczenia (jest ono bardzo miękkie) i uformować rulonik o średnicy ok. 5 cm. Zawinąć go w papier (lub folię) i włożyć do lodówki na minimum godzinę (polecam jednak kilka godzin). Piekarnik rozgrzać do 180°.
Ciasto wyciągnąć z lodówki, ściągnąć papier i pozostawić na blacie na ok. 5 minut (jeśli ciasto spędziło w lodówce całą noc i jest mocno twarde – kilka minut dłużej). Obtoczyć ciasto w cukrze i pokroić na plastry o grubości 5-6 mm. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 9-10 minut (ciasteczka nadal mają być lekko miękkie gdy wyciągamy je z piekarnika). Wystudzić na kratce. Przechowywać w puszce.

ciastka kawowo pomarańczowe2

Dyniowe markizy z czekoladowym kremem

Robię się monotematyczna – wiem. Wybaczcie, tym razem to chyba już ostatni dyniowy wpis w tym sezonie. Szybkie, proste, korzenne ciasteczka, mi najbardziej smakowały ze szklanką mleka, choć w towarzystwie kawy też miały się dobrze. Na przyszłość na pewno zrobiłabym je mniejsze a na pewno bardziej płaskie ponieważ ciężko było je ugryźć :D. I koniecznie podwójna porcja kremu albo nawet potrójna, bo niestety trochę brakowało oraz więcej przypraw, bo były jak dla mnie słabo wyczuwalne. Jeśli nabyliście spora dynię i szukacie pomysłów na zużycie – polecam!

Właśnie wróciłam z Integracji Kulinarnych :). Mimo iż nie udało nam się wygrać głównej nagrody jestem bardzo zadowolona z tego eventu. Poznałam wielu fajnych ludzi, których do tej pory znałam tylko wirtualnie i myślę, że o to właśnie chodziło :). A poza tym te pyszne ciasteczka ;). Jeszcze raz dziękuję Ci Kasiu za wybranie mojego przepisu – z którego jestem naprawdę dumna :).

Źródło

dyniowe markizy

Ciasto:

  • 1 1/2 szklanki mąki,
  • 1 łyżeczka cynamonu,
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej,
  • 1/2 łyżeczki imbiru,
  • 1/2 łyżeczki sody,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 125 g miękkiego masła,
  • 1/2 szklanki brązowego cukru,
  • 215 g puree z dyni*,
  • 1 jajko,
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Krem (radzę zrobić podwójną porcję):

  • 100 g czekolady,
  • 100 g kremówki,
  • 10 g masła

Nagrzej piekarnik do 180 stopni. Wyłóż dużą blachę papierem do pieczenia. W dużej misce wymieszaj mąkę, przyprawy, proszek do pieczenia, sodę i sól. W drugiej misce mikserem utrzyj masło z cukrem aż będzie puszyste. Dodaj puree i mieszaj do połączenia składników. Dodaj jako, ekstrakt i wymieszaj aż będzie puszyste (może w konsystencji przypominać ciasto muffinkowe). Stopniowo dodawaj mąkę i mieszaj aż składniki będą dobrze połączone. Przy pomocy dużej łyżki nakładaj porcję ciasta na blaszkę (moje ciasto było na tyle gęste, że mogłam robić z niego kulki ręcznie), lekko je spłaszczaj – pozostaw ok. 5 cm odległości między nimi. Piecz 15-20 minut lub do momentu aż będą „wracać do poprzedniego kształtu po naciśnięciu”. Wystudź.

Krem: czekoladę połam, rozpuść w kąpieli wodnej, dodając masło, lekko przestudź, dodaj śmietanę, wymieszaj, przekładaj ciastka kremem i schłódź w lodówce.

*jeśli jest bardzo wodniste być może będziecie potrzebowali więcej mąki

dyniowe markizy2

Pieguski I

Wróciłam. Pogoda nam dopisała, było ciepło, idealnie na piesze wędrówki. Teraz można brać się do pracy :). Więc zapraszam Was na piegowate ciasteczka. Według mnie dużo lepsze od oryginalnych*. Szybko się je robi a w domu unosi się wspaniały czekoladowy zapach. Robiłam je dwa razy w ciągu kilku dni :). Polecam! Przepis znaleziony na Wielkim Żarciu.

Dziękuję Wam za to, że mimo mojej nieobecności zaglądaliście do mnie :).

pieguski I

Porcja na ok. 40-50 ciasteczek:

  • 200g miękkiego masła,
  • 1 szklanka cukru pudru,
  • 1 jajko,
  • 2,5 szklanki mąki,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 1/2 łyżeczki sody,
  • 100-150 g gorzkiej czekolady lub czekoladowych kropelek,
  • 1 szklanka orzechów włoskich (posiekanych)
  • pół łyżeczki ekstraktu waniliowego (można pominąć)

Czekoladę kroimy w kostkę.  Masło ucieramy z cukrem, dodajemy jajko i mieszamy. Dodajemy mąkę, sodę, sól, ekstrakt i dokładnie mieszamy. Do masy dodać czekoladę, posiekane orzechy, mieszamy. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Z masy robimy kulki wielkości małego orzecha włoskiego i układamy na blaszce, zachowując dosyć duże odstępy ponieważ ciastka się rozpłyną (mi mieściło się ok. 20 ciastek). Pieczemy 10-20 minut (w zależności od wielkości ciastka).

Biszkopty Ladyfingers

Biszkopty wprost stworzone do tiramisu (o tym w następnym wpisie). Aż mnie dziwi, że z tak niewielu składników można stworzyć takie z pozoru skomplikowane ciastka. A jednak! Biszkopty robiłam dwa razy i… nie popełniajcie mojego błędu. Za pierszym razem zbyt długo mieszałam ciasto i biszkopty mi się rozlazły choć i tak były pyszne. Za drugim razem byłam już mądrzejsza więc tylko lekko i powoli przemieszałam pianę z mąką. Ta partia wyszła taka jaka być powinna! 🙂 Polecam.

Przepis znaleziony u Dorotus.

ladyfingers

Na ok. 35 sztuk:

  • 3 duże jajka (białka i żółtka oddzielnie)
  • 80 g drobnego cukru do wypieków lub cukru pudru
  • 75 g mąki pszennej, przesianej
  • cukier puder – do oprószenia


Białka ubić na sztywną pianę. Powoli i stopniowo dodawać cukier i ubijać. Dodać żółtka i lekko przemieszać, do połączenia. Piana powinna być gęsta i bardzo puszysta. Wsypywać powoli  przesianą mąkę i bardzo delikatnie mieszać – ja zawsze w takich wypadkach mieszam lekko rózgą.  Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto nałożyć do rękawa cukierniczego z grubą okragłą nasadką i wykładać na blachę biszkopty, długości około 10 cm pozostawiając odstępy między nimi. Oprószyć je cukrem pudrem i pozostawić na 5 minut, by wyschły. Przed samym pieczeniem ponownie oprószyć pudrem. Piec w temperaturze 180ºC przez około 14 minut, aż będą lekko złote. Po upieczeniu chwilę odczekać, następnie ściągnać je z blaszki, przełożyć na kratkę.


Uwagi:

1)dobrze ubić białka!

2)nie mieszać zbyt długo masy jajecznej z mąką!

3)z tej ilości ciasta wychodzą 2 duże blachy biszkoptów, obie porcje należy piec w tym samym czasie!

ladyfingers2

Linzer cookies

Niedawno udało mi się zdobyć wykrawaczkę do ciastek linzer. Zawsze bardzo mi się podobały, właśnie za to „okienko”. Pierwowzorem ciasteczek był słynny Linzer Torte, czyli najstarsza znana tarta, na którą receptura została odkryta w Austrii w XVII wieku. Dwa krążki kruchego ciasta z dodatkiem orzechów oraz korzennych przypraw przełożone dżemem (u mnie truskawkowo-rabarbarowy), może i prosto brzmi ale uwierzcie jest wspaniałe. Takie ciasteczka były ode mnie prezentem na dzień Taty :). Przepis znalazłam tu.

W Zamościu trwa właśnie lato teatralne, jeśli ktoś będzie w okolicy polecam 🙂 wczoraj będąc w odzwiedzinach u rodziców wybrałam się na spektakl „Siewcy”. Bardzo ciekawy i poruszający.

linzer cookies

Proporcje są podane w cups, przy czym 1 cup = 237 ml, ale myślę, że można je spokojnie zrobić używając naszych 250 ml szklanek.

Porcja na ok. 40 gotowych ciastek:

  • 2 1/2 szklanki mąki – polecam krupczatkę,
  • 2/3 szklanki mielonych migdałów – dałam pół na pół z orzechami włoskimi,
  • 1/4 łyżeczki cynamonu,
  • 1 szklanka miękkiego masła – dałam masło i margarynę,
  • 2/3 szklanki cukru,
  • 1 duże jajko,
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego,
  • dżem ok. 1 szklanki,
  • *opcjonalnie łyżeczka żelatyny (ja do swojego dżemu dałam rozpuszczoną w niewielkiej ilości wody żelatynę, bo bałam, że ciastka w transporcie w cieple się rozjadą)

W średniej misce zmieszaj mąkę, migdały i cynamon. W dużej misce zmiksuj masło z cukrem aż będzie puszyste i zwiększy objętość – trwa to ok. 5 minut. Dodaj jajko oraz ekstrakt waniliowy. Zmiksuj. Dodaj sypką mieszankę, zmiksuj. Podziel ciasto na dwie części, zrób z nich kule i spłaszcz na 2 dyski. Owiń każdy folią spożywczą i włóż do lodówki na 2 godziny a najlepiej na noc.

Nagrzej piekarnik do 170 stopni.

Rozwałkuj ciasto  na ok. 3-4 mm (z ciastem dosyć trudno mi się pracowało dopóki nie wpadłam na pomysł wałkowania ciasta między dwoma kawałkami folii spożywczej, to znacznie ułatwiło mi pracę). Wycinaj ciasteczka pamiętając żeby spodów i z okienkiem była taka sama ilość. Ułóż ciastka na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz ok. 10-12 minut na lekko złoty kolor. Studź gotowe ciasteczka na kratce. Przełóż dżemem – ok. 1/2 łyżeczki na ciastko. Posyp cukrem pudrem. Smacznego!

linzer cookies2