Ciasto w sam raz na zbliżające się Święta. Trochę pracochłonne ale warte zachodu. Nam bardzo smakowało! To ten typ, który lubi trochę poleżeć więc można je zrobić kilka dni wcześniej. Polecam!
Źródło

Ciasto:
- 600 g mąki,
- 120 g masła,
- 250 g cukru pudru,
- 3 łyżki miodu,
- 3/4 łyżki sody,
- 1 łyżeczka octu,
- 2 duże jajka
Masa:
- Puszka masy kajmakowej (510 g),
- 1 op. budyniu waniliowego,
- 250 g masła o temp. pokojowej,
- 500 ml mleka 3,2%,
- 3 łyżki cukru
Opcjonalnie:
- garść posiekanych orzechów włoskich,
- 30 g czekolady gorzkiej
Ciasto: do garnka przekładamy masło, miód i cukier puder. Gotujemy na średnim ogniu, mieszając, aż składniki się rozpuszczą i płyn będzie miał jasno-żółty kolor.
W miseczce mieszamy sodę z octem, dodajemy do masy miodowej.
Zmniejszamy ogień i ciągle mieszając podgrzewamy, do czasu aż kolor będzie pomarańczowo-brązowy i będzie przyjemnie pachnieć.
Zdejmujemy z ognia i schładzamy przez około 5 minut co jakiś czas mieszając. Dodajemy jajka i energicznie mieszamy trzepaczką by się nie ścięły. Dodajemy stopniowo mąkę (najlepiej pracuje się z ciastem kiedy jest jeszcze ciepłe). Zagniatamy aż składniki się połączą, dzielimy na 6 części. Każdą należy rozwałkować na posypanym mąką kawałku papieru do pieczenia (o rozmiarach dużej blachy lub tortownicy), nie muszą być idealnie równe bo skrawki pozostałe po wyrównaniu ciasta posłużą nam do posypania wierzchu.
Każdy blat pieczemy w temperaturze 180 stopni aż będzie złotawo-brązowy, następnie je studzimy.
Masa: Z mleka, cukru i budyniu robimy budyń (według instrukcji na opakowaniu), chłodzimy do temperatury pokojowej.
Masło ucieramy z masą kajmakową. Wciąż miksując dodajemy po łyżce budyniu.
Masa przekładamy ciasto, smarując również jego wierzch. Z wierzchu posypujemy je pokruszonymi skrawkami, oraz posiekanymi orzechami włoskimi, możemy także polać je rozpuszczoną czekoladą (tworząc esy floresy). Ciasto odstawiamy na minimum 12 godzin.
