Wiem, że miała być pizza ale nastąpiła zmiana planów :).
Dzisiejszy tort upieczony został z okazji pierwszej rocznicy naszego ślubu :), choć równie dobrze może być wypiekiem na Wielkanoc. Powiem Wam szczerze, że zabierałam się do niego jak pies do jeża. Naczytałam się tych komentarzy pod przepisem Dorotus, że ogarnęła mnie niemal panika. Już prawie mi się śnił po nocy! Tylu osobom nie wyszedł krem, że ja drżącymi dłońmi trzymałam mikser… Jeszcze w życiu się tak nie stresowałam przy pieczeniu jak przy tym torcie. Różne porady, jaką śmietanę użyć, jakiej nie, jaką czekoladę, ile, czy dać żelatynę, dżem… I co najważniejsze jak udekorować, ten ważny dla mnie tort! To też spędzało mi sen z powiek, miałam naprawdę wieleeee koncepcji. Rysowałam różne kółka, kreski, wzorki. Siedziałam na forach, youtubach i innych w poszukiwaniu idealnej dekoracji. A że mistrzem w tym nie jestem i nie do końca się w tym odnajduję stanęło na czekoladowych motylkach :). Efekt bardzo nam się spodobał. Mąż myślał, że kupiłam je w sklepie gotowe. A teraz najważniejsze, czyli smak tortu. Wyszło pycha! Delikatny, słodki krem, kwaśny kontrast dżemu, rum, mak. Mąż powiedział, że Jemu w smaku przypomina lody :). Polecam!
A konkurs wygrał przepis na intrygujący sernik orzechowy 🙂 autorstwa Gruszki z fartuszka. Jestem nim naprawdę zafascynowana i już się nie mogę doczekać wypróbowania. Wszystkie przepisy były wspaniałe, zapisuję je sobie i na pewno wypróbuję. Dziękuję serdecznie za udział w zabawie. Zachęcam do polubienia strony Niebieskiej Pistacji na Facebooku! A Gruszkę proszę o wysłanie danych do wysyłki na mail: niebieska.pistacja@gmail.com.

Ciasto:
5 jajek,
15 dag cukru pudru,
2 łyżki mielonych migdałów,
12 dag mąki pszennej,
2 łyżki mąki ziemniaczanej,
1 płaska łyżka proszku do pieczenia,
20 dag maku (suchego, nie trzeba mielić)
Poncz (zrobiłam podwójną porcję):
pół szklanki wody,
3 łyżki rumu
Masa z białej czekolady:
30 dag białej czekolady (użyłam Milki),
400 ml śmietany kremówki (dałam 600 ml – marki Piątnica 36%)
*dżem aroniowy/porzeczkowy – można pominąć
**moja dekoracja: wierzch – pół tabliczki startej białej czekolady, boki – motylki z gorzkiej czekolady
Ciasto: Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając stopniowo cukier puder, następnie żółtka. Migdały wymieszać z mąkami, proszkiem do pieczenia i makiem. Powoli połączyć z masą jajeczną, wymieszać delikatnie. Tortownicę o średnicy 23 cm (moja 21 cm) wysmarować masłem, wysypać bułką tartą, wlać do niej ciasto. Piec w temperaturze 180ºC przez około 45 minut, do tzw. suchego patyczka. Wystudzić, przekroić na 3 blaty.
Poncz: zimną, przegotowaną wodę, wymieszać z rumem.
Masa: czekoladę przeznaczoną na krem rozpuścić w kąpieli wodnej, wystudzić. Śmietanę kremówkę ubić na sztywno. Powoli wlewać ochłodzoną białą czekoladę, dalej ubijać.
Na tortownicy ułożyć pierwszy blat, nasączyć ponczem. Na blacie rozsmarować dżem i 1/3 kremu. Przykryć drugim blatem, nasączyć ponczem, posmarować dżemem i kolejną 1/3 kremu. Przykryć ostatnim blatem, nasączyć ponczem, udekorować kremem boki i wierzch tortu. Schłodzić. Udekorować.

Uwagi:
1) Śmietanę chłodziłam przez 12 godzin w lodówce.
2) Jeszcze przed ubijaniem była bardzo gęsta, więc ubijałam ją na średnich obrotach przez maks. 1 minutę (może nawet krócej), nigdy nie ubijam śmietany na bardzo sztywno ponieważ jest ryzyko, że wytrąci się masło.
3) Po ubiciu śmietany, dodawałam po łyżce czekoladę (musi być wystudzona! Ale nie bardzo zimna!), mieszając powoli rózgą (masa bardzo szybko zrobiła się bardzo gęsta).
4) Tort chłodził się przez 16 godzin w lodówce, a mimo to masa nie była bardzo gęsta (była gęsta i się nie rozpływała, ale przy tym była delikatna) tort dawał się łatwo kroić (to pewnie przez to, że dałam więcej śmietany, nie zwiększając ilości czekolady).
Wiem, że dzisiejszy post był bardzo długi, ale mam nadzieję, że to ułatwi zrobienie tortu 🙂



Smacznego!