Nazwę ciasta postanowiłam zmienić, bo siostra Anastazja nazwała go keksem, mi ta nazwa zupełnie nie pasuje i wolę ją zostawić dla tradycyjnych keksów. A ciacho naprawdę godne polecenia, porcja jest spora, warto je zrobić kilka przynajmniej dzień a najlepiej dwa przed podaniem by placki zdążyły zmięknąć.

Źródło: Wielka księga ciast siostry Anastazji
Forma 33×23 cm:
Ciasto:
- 3 łyżki miodu,
- 3 szklanki mąki,
- 1 łyżka cukru,
- 150 g masła,
- 1 jajko L,
- 2 łyżki kwaśnej śmietany,
- 2 łyżeczki sody (płaskie),
- 1 łyżeczka amoniaku (z braku amoniaku dałam proszek do pieczenia)
Masa jabłkowa:
- 1,5-2 słoiki prażonych jabłek na szarlotkę (1 słoik miał pojemność 1 l) [można także zrobić takie jabłka ścierając około 2 kg jabłek na tarce i prażąc je z 2-3 łyżkami wody i 3-4 łyżkami cukru)
- 3 galaretki wiśniowe
Masa grysikowa kokosowa:
- 500 ml mleka,
- 250 g miękkiego masła,
- 4 czubate łyżki kaszy manny,
- kilka łyżek cukru pudru do smaku,
- 100 g wiórków kokosowych
- *opcjonalnie syrop kokosowy kilka łyżek (użyłam takiego do kawy/drinków)
Ulubiona polewa do ciast
Ciasto: miód i masło topimy, studzimy, dodajemy do pozostałych składników i zagniatamy ciasto. Dzielimy je na 3 częsci i pieczemy około 15-20 minut w temp. 200 stopni.
Masa jabłkowa: jabłka podgrzewamy, go gorących wsypujemy galaretki i dokładnie mieszamy, studzimy. Dodajemy 1 pokruszony drobno placek miodowy.
Masa grysikowa: mleko gotujemy, do gotującego się wsypujemy kaszę, chwilę gotujemy. Studzimy (dobrze jest na sam wierzch położyć folię spożywczą – ma dotykać kaszy, wtedy nie powstanie kożuch). Miękkie masło ucieramy z 3-4 łyżkami cukru pudru, dodajemy po łyżce ugotowanej kaszy, cały czas miksując. Dodajemy wiórki kokosowe, opcjonalnie więcej cukru do smaku, ja dodałam trochę syropu kokosowego.
Na miodowy placek wykładamy masę jabłkową, wyrównujemy, wykładamy masę grysikową, wyrównujemy. Na wierzchu kładziemy drugi placek miodowy. Wstawiamy do lodówki na godzinę, polewamy następnie ulubioną polewą.



