Jakiś czas temu na blogach był na nie wielki boom, ja sobie zapisałam do wypróbowania ale w końcu o przepisie całkowicie zapomniałam. A dziś chcąc zrobić coś słodkiego do kawy, trafiłam znów na ten przepis i zabrałam się do pracy. Byłam bardzo ciekawa tego smaku, bo wygląd zupełnie mnie oczarował. Ja trochę przesadziłam z sodą i niestety była ona trochę wyczuwalna, więc uważajcie żeby wsypać jej dokładnie tyle ile w przepisie mi sypnęło się trochę za dużo. Ciasteczka są bardzo kruche, wprost rozsypujące się, koniecznie trzeba je jeść w towarzystwie kawy, herbaty ;).

- 150g miękkiego masła (u mnie 135 g),
- 4 czubate łyżki cukru pudru (wg mnie można dać więcej bo są mało słodkie),
- 1 jajko L,
- 2 szklanki skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej (ja dałam pół na pół)*
- 3 czubate łyżki mąki tortowej pszennej,
- 3/4 łyżeczki sody (można dać odrobinę mniej),
- 1 łyżka soku z cytryny,
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub kilka kropli ulubionego olejku
Dodatkowo:
- kakao,
- butelka (u mnie plastikowa po occie 500 ml)
Ze składników wyrabiamy gładkie ciasto, odrywamy po kawałku i formujemy kulki wielkości sporego orzecha włoskiego. Szyjkę butelki zanurzamy w kakao, następnie wciskamy w kulki tworząc nóżkę pieczarki, co jakiś czas zanurzamy szyjkę butelki w kakao.
Ciastka przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w temp. 180 stopni przez 15 minut.
* w razie potrzeby dodajemy więcej mąki, jeśli ciasto mocno się klei




