Zapowiadane przy okazji Ladyfingers. Chyba jeden z bardziej znanych deserów, prosty i szybki. Choć trzeba przyznać, że niezbyt tani. Ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić na taką rozpustę :), szczególnie jeśli pogoda nas nie rozpieszcza – tak jak dziś. Sugerowałam się przepisem Nigelli mocno go jednak zmodyfikowałam. Przede wszystkim jajka zastąpiłam śmietaną kremówką. Zmieniłam też nieco proporcje. Tiramisu wyszło bardzo mokre, kremowe, delikatne. Polecam!
350ml mocnej kawy espresso – wystudzonej (wyszło mi za dużo, na przyszłość zrobiłabym ok. 250 ml),
100 ml likieru amaretto,
400 g biszkoptów Ladyfingers,
200 g śmietany 36%,
80 g cukru pudru,
500 g mascarpone,
2 1/2 łyżeczki kakao
Na dno formy (moja miała 16×28 cm) kładziemy warstwę biszkoptów namoczonych w kawie wymieszanej z 80 ml amaretto.
Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem, dodajemy resztę likieru oraz mascarpone. Delikatnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.
Na warstwę biszkoptów wykładamy połowę masy. Na to druga warstwa biszkoptów również namoczonych w kawie. Wykładamy resztę masy. Całość chłodzimy przez kilka godzin w lodówce. Przed podaniem posypujemy kakao. Smacznego!